.
aktualnosc obraz

Rzucić Warszawę i założyć winnicę koło Kazimierza – rozmowa z Bogumiłą i Markiem Rak o pomaganiu winiarskiemu szczęściu i mądrym spełnianiu marzeń.

5 marca 2021 09:52

Winiarstwo jest jednym z niewielu biznesów, którym nie tylko można, ale wręcz trzeba łączyć rozwagę z romantyzmem.



Pięciohektarowa Winnica Kazimierskie Wzgórza, posadzona w 2018 roku jest dobrze przemyślanym przedsięwzięciem, bardzo zręcznie łączącym rozwagę logistyczną i technologiczną z romantycznymi efektami – świetnymi winami i urokliwym, klimatycznym miejscem, w którym możecie spędzić wiele wspaniałych „chwil wartych wspomnień”.

 

EnoPortal (Katarzyna Korzeń): Nie będę Was pytać „jak to się zaczęło”. Zapytam trochę przewrotnie; co skłoniło szczęśliwych mieszkańców stolicy do tego, żeby co prawda stopniowo, ale jednak zrezygnować z dotychczasowego życia i założyć winnicę w malowniczych Wylągach i na sąsiednich wzgórzach?

Marek Rak (MR): Oboje całe życie pracowaliśmy w różnych firmach, realizowaliśmy swoje kariery, poświęcaliśmy się temu, czerpaliśmy z tego satysfakcję, było to naszą pasją. Lubiliśmy to i dalej to lubimy, ale wiadomo, że jedne rzeczy w życiu się kończą, a inne zaczynają. Zawsze naszym marzeniem było, żeby kiedy już skończymy naszą podróż przez korporacje i wszystkie firmy mieć coś co będzie nasze, własne. Chcieliśmy żeby było to coś fajniejszego niż zwykły, prosty biznes. Chodziło nam o to, żeby to było fajne miejsce, żeby to było coś co będzie wymagało od nas myślenia, będzie dawało nam kontakt z ludźmi, będzie nieoczywiste i niecodzienne. Nigdy nie myśleliśmy o tym, że to będzie winnica. Jako enoturyści dużo podróżowaliśmy po świecie i odwiedzaliśmy różne miejsca. Tak samo jak wielu innych winiarzy będąc pasjonatami wina, w którymś momencie doszliśmy do wniosku, że przecież moglibyśmy rozwinąć naszą pasję i połączyć ją z założeniem winnicy. I tak to się zaczęło… Zaczęliśmy myśleć na serio o tym, żeby to zrealizować, a ponieważ mamy spore doświadczenie z pracy w różnych, dużych firmach podeszliśmy do tego jak do poważnego projektu komercyjnego; poczyniliśmy założenia, przeprowadziliśmy analizy i sprecyzowaliśmy nasze oczekiwania. Historia jest zatem trochę romantyczna i trochę praktyczna.

Warszawy jeszcze tak do końca nie rzuciliśmy. Jesteśmy z nią połączeni ciągle pracą i ludźmi, z którymi utrzymujemy kontakty. Kiedyś oczywiście to się zmieni i nasze życie całkowicie przeniesie się tutaj.

 

EnoPortal: Pamiętacie swoje pierwsze wypite wino?

MR: My bardzo długo nie piliśmy wina. Zaczęliśmy odkrywać je i poznawać późno. Wino też wtedy było inne, a właściwie go nie było. Miałem szczęście pracować w firmie, w której moim szefem (na region Europy środkowo-wschodniej) był człowiek, który pracował przez 15 lat w Argentynie i w Chile. To on przy każdym wyjściu do restauracji, zachęcał do próbowania coraz to innych win. To przy nim nauczyłem się pić wino. Wszystko mi tłumaczył i wyjaśniał o co w winie chodzi, na co zwracać uwagę… To właśnie jemu zawdzięczam moją pasję do wina.

Bogumiła Rak (BR): Potem Marek przelał tą pasję na mnie.

MR: Kochamy wino, lubimy eksperymentować, próbować nowych rzeczy i każdego do tego namawiamy. Namawiamy nie do bezmyślnego picia, ale do degustowania, do tego żeby starać się nawiązać z winem kontakt – tak jak rozmawia się z drugim człowiekiem i słucha co on mówi to warto skupić się na tym co przekazuje nam wino.

 

EnoPortal: A czy pamiętacie swój pierwszy kontakt z polskim winem?

BR: Mieliśmy szczęście. Nasi znajomi namówili nas na wzięcie udziału w winobraniu w Mierzęcinie. Wtedy jeszcze tamta winnica była mała, miała chyba ze dwa hektary. Enologiem był Piotr Stopczyński. Od razu jak poszliśmy do winnicy, jak zaczął opowiadać… to było niezwykle ciekawe i fascynujące. Opowiadał nie tylko o winie, ale także o uprawie winorośli, o doborze odmian, jak walczą z przymrozkami. Wtedy też skosztowaliśmy polskich win – bardzo nam posmakowały.

MR: To co nas wtedy urzekło, to to czego nie doświadczaliśmy w winach z innych krajów: wyjątkowa aromatyczność, zwłaszcza bieli. Trochę zaskoczyła nas kwasowość. Na początku nas nawet trochę onieśmielała, ale dziś ją uwielbiamy, wiemy że kwasowość w winie nadaje mu charakteru i wigoru.

BR: Tam też po raz pierwszy zetknęliśmy się z enoturystyką. Po zbiorach pamiętam kolację; menu degustacyjne z ilomaś potrawami, z doborem wina. Kucharz opisywał potrawy z lokalnych produktów. Piotr opisywał wina, uczył nas jak degustować; wąchania, smakowania, parowania z jedzeniem.

MR: To był też taki moment, który również był dla nas przełomowy. Piotr jest kolejną osobą, której musimy podziękować. Myśmy tego wtedy nie wiedzieli, on też tego nie wiedział, ale zaczął właśnie w tamtym momencie proces przekształcania nas z winedrinkerów w winemakerów. To był moment kiedy dostaliśmy strzałą amora i zaczęliśmy marzyć. Oczywiście rozmach Pałacu Mierzęcin i wiedza Piotra to poziom poza naszym zasięgiem, ale dzięki temu, że tam się znaleźliśmy możemy cieszyć się teraz efektami realizacji naszego projektu.

BR: Potem zaczęliśmy odwiedzać, w bardziej świadomy sposób inne winnice. Nie tylko w Polsce. Właściwie w każdym miejscu, w którym byliśmy szukaliśmy win i winnic. Z czasem stało się to wyznacznikiem celów naszych podróży. Sporo się uczyliśmy, podpatrywaliśmy, dużo rozwiązań wykorzystaliśmy u siebie.

MR: Podróże dały nam również wyobrażenie o tym jak trudne jest winiarstwo. Zdobyliśmy wiedzę na temat naszej niekompetencji. Zapisaliśmy się do Akademii Wina w Jaśle. Oczywiście człowiek nie jest w stanie nauczyć się wszystkiego w ciągu jednego roku, ale taki dobry kurs jakim jest PAW bardzo pomaga i otwiera furtkę do dalszego rozwoju winiarskiego. Za tą furtką niestety następne kroki trzeba zrobić samemu, a droga nie jest ani prosta, ani łatwa. Trzeba mieć dużo pokory. Bardzo cieszymy się, że skorzystaliśmy z Akademii i że spotkaliśmy tych wszystkich ludzi; Romana Myśliwca, Ewę Wawro, doktora Mazurka, Wojtka Bosaka, Radka Fronia, Bartosza Wilczyńskiego i ponownie, po kilku latach Piotrka Stopczyńskiego. Chcielibyśmy Akademii bardzo podziękować - nawiązaliśmy relacje z fajnymi ludźmi, sporo się nauczyliśmy i wiemy jak dużo jeszcze musimy się nauczyć.

 

EnoPortal: Mieliście zatem bardzo dużo szczęścia. Poczynając od pierwszej osoby, która wprowadzała Marka w świat wina, poprzez fantastyczne okoliczności pierwszego kontaktu z polskim winem (zarówno miejsce jak i osoba Piotra), po późniejsze doświadczenia enoturystyczne i PAW.

BR: To była nie tylko kwestia szczęścia. O ile można powiedzieć, że przez przypadek Markowi trafił się taki, a nie inny szef i że znaleźliśmy się w Mierzęcinie, to później dużo rzeczy robiliśmy już w bardziej świadomy sposób. Nasze wyjazdy enoturystyczne były już planowane, chcieliśmy zobaczyć konkretne rzeczy w konkretnych miejscach. Zapisanie się do szkoły było świadomą decyzją. Trochę temu szczęściu pomagaliśmy.

MR: Ale trochę szczęścia to bardzo ważna sprawa. Mogliśmy pojechać do innej winnicy, mogliśmy trafić na inne wino, mogliśmy nie spotkać ludzi których spotkaliśmy – np. jakbyśmy nie spotkali się z Tobą to byśmy dziś nie rozmawiali.

 

EnoPortal: Pamiętajmy, że winiarstwo to fajna branża. Winem zajmują się ludzie specyficzni. Różni… ale zawsze wyraziści i charakterni.

MR: No tak! Jak sobie tak teraz szybko w głowie pomyślałem o kolegach winiarzach, których znam to masz rację. Nie umiem znaleźć przykładu człowieka zajmującego się w Polsce winiarstwem, o którym można było by powiedzieć, że jest przeciętny. Niezależnie od tego jak ktoś będzie ich oceniał w tych czy innych kategoriach, to nie można im odmówić tego, że są wyraziści. Są też bardzo różni i to jest fajne w Polsce. Obserwujemy wiele czołowych, polskich winnic jak Turnau, czy Srebrna Góra, ale patrzymy też na winnice, które podziwiamy – Winnice:  Mickiewicz, Korol, Kojder, Żelazny, Dwór Sanna i wiele innych małych winnic, których nie sposób tu wymienić. Kibicujemy wszystkim. Życzymy dobrze wszystkim i trzymamy kciuki za polskich winiarzy. Wierzymy w to, że fantastyczny rozwój polskiego winiarstwa przełoży się w końcu na znaczący wzrost konsumpcji wina przez Polaków. I tego życzymy wszystkim kolegom winiarzom i sobie.

 

 

EnoPortal: A macie jeszcze czas na enoturystykę? Jeździcie jeszcze do innych winnic? Do polskich winnic?

BR: W ostatnim roku, ze względu na pandemię, ale przede wszystkim ze względu na ogrom zajęć u siebie,  praktycznie nigdzie nie jeździliśmy.

MR: Ale jedziemy do Maćka (Mickiewicza) za tydzień… Już nie możemy się doczekać.

BR: Tak. Generalnie na pewno z enoturystyki nie zrezygnujemy. Jeśli tylko będą normalne możliwości wyjazdów, a my się już trochę tutaj obrobimy i znajdziemy ludzi, pod opieką których będzie można zostawić ten biznes z pewnością do podróży wrócimy.

MR: W zeszłym roku znajdowaliśmy jednak czas, żeby skorzystać z oferty online, którą przygotowały różne fajne winnice i różni fachowcy z branży. Czytaliśmy, oglądaliśmy, słuchaliśmy. Jesteśmy zachwyceni i dumni z tego co nasi winiarze zaprezentowali, przystosowując się do nowej sytuacji. Mimo, że nie ruszaliśmy się z domu to obejrzeliśmy wszystko u wszystkich, czerpiąc z tego dużo wiedzy i przyjemności.

 

EnoPortal: Skoro jesteśmy przy polskich winnicach i winiarzach, chciałabym zapytać Was jak odnajdujecie się w naszej branży winiarskiej jako stosunkowo nowi jej przedstawiciele?

MR: Jesteśmy pod ogromnym wrażeniem wielkiego i szybkiego rozwoju polskiego winiarstwa. Przede wszystkim pod wrażeniem wiodących winnic, które nie tylko przecierają szlaki ale również twórczo wyznaczają trendy. Szczególnie interesujące są te projekty, w których pojawia się młode pokolenie winiarzy; czy wspomniana już wcześniej Dwór Sanna, Ania i Artur Kojder, Kasia i Piotr Żelaźni, czy bracia Gowin. Każdy z nich oferuje coś innego, ale łączy ich innowacyjne nastawienie i podejście do klienta, który jest najważniejszy i wszystkie działania wychodzą właśnie od jego potrzeb.

BR: Mamy też taką obserwację wynikającą w dużej części z wcześniejszego doświadczenia zawodowego, że polscy winiarze trochę za mało ze sobą współpracują i trochę za bardzo traktują siebie jak konkurentów. Niektórzy są dość oszczędni we współdziałaniu i w wymienianiu się doświadczeniami. Szkoda, bo dobra współpraca zawsze wszystkim służy. Tym bardziej, że jesteśmy na etapie budowania marki polskiego wina i wszyscy razem powinniśmy pracować na to, żeby ją wykreować w jak najlepszej formie.

 

EnoPortal: Winnica Kazimierskie Wzgórza nie jest, wyłącznie romantycznym porywem serca w kierunku wina, jest bardzo dobrze zaplanowanym przedsięwzięciem. Znam od podszewki sporo polskich biznesów winiarskich i z absolutnym przekonaniem mogę przyznać, że Wasz zrobił na mnie spore wrażenie tym jak dokładnie i jak dobrze został przemyślany oraz jak konsekwentnie jest realizowany. Przygotowując się do winiarstwa mieliście pewne określone wyobrażenia o tym jak to wszystko będzie wyglądać w praktyce. Jak te wyobrażenia skonfrontowały się z rzeczywistością? Co Was zaskoczyło?

BR: Nie rozczarowaliśmy się, ale doszczegółowiliśmy sobie swoje wyobrażenia. Wiadomo, że jak się pracuje na roli, bo winiarstwo jest przecież po części rolnictwem, to dużo zależy od pogody, jej kaprysów, trzeba to śledzić i tego pilnować. To wiedzieliśmy. Widzieliśmy też, że praca na roli wymaga czasu i staranności. Nie wyobrażaliśmy sobie jednak do końca, że przy winnicy jest olbrzymia masa pracy. Do tego żeby mieć dobre winogrona, a potem dobre wino trzeba się naprawdę przyłożyć. Oczywiście to może samo rosnąć, bo winorośl to taka roślina, która sama sobie poradzi, ale rośnie wtedy tak jak sama chce. Dużo pędów, dużo liści i potem dużo owoców nie da nam dobrego wina. Ta masa pracy, którą trzeba włożyć w pielęgnację winnicy, żeby uzyskać najwyższą jakość owoców i najwyższą jakość wina jest tym czego sobie tak do końca nie wyobrażaliśmy.

MR: Ja dodam jeszcze, że my jesteśmy tymi winiarzami, którzy mimo sporego areału bardzo dużą ilość prac wykonujemy sami. Chcemy się nauczyć, chcemy widzieć jak to jest, chcemy widzieć jak nasza praca i nasze ręce wpływają na winogrona. Dokładnie pamiętam godziny spędzone w winnicy przy żmudnym wykonywaniu kolejnych zabiegów. Mimo, że jesteśmy dobrze zorganizowani to jest to naprawdę ogrom pracy naszej i ludzi, którzy tutaj z nami pracują. Rzeczą, która nas pozytywnie zaskoczyła jest życzliwość tutejszych ludzi. Zarówno tych, którzy z nami pracują jak i całej lokalnej społeczności, która na początku patrzyła na nas trochę jak na kosmitów – przyjechali z Warszawy posadzili sobie winnicę…, ale ich życzliwość i pomocność naprawdę nas urzekła i jesteśmy mi za to bardzo wdzięczni.

 

 

EnoPortal: Opowiedzieliście o trudach związanych z uprawą winorośli i pracą z krzewami, czy wcześniej mieliście jakieś doświadczenie w uprawianiu czegokolwiek?

MR: Nie jesteśmy nowicjuszami w tej dziedzinie, w miejscu gdzie mieszkaliśmy mamy jakieś tysiąc metrów kwadratowych trawnika i zawsze sam kosiłem trawę, tak, że mam znaczne doświadczenie w tym zakresie (śmiech).

BR: A tak poważnie, to jest dla nas coś zupełnie nowego. Wyszliśmy ze swoich stref komfortu. To jest zupełnie coś innego niż to, czym do tej pory się zajmowaliśmy, więc uczymy się od początku. Ale też, tak jak Marek wcześniej powiedział, nie wszystko robimy sami. Zwłaszcza zabiegi, przy których trzeba używać sprzętu – jeździć traktorem, wykonują nasi pracownicy, którzy się na tym znają i dobrze to robią. Zwłaszcza, że teren jest trudny. Marka też muszę tutaj pochwalić, że w zeszłym roku jeździł sporo traktorem. Trzeba wszystkiego popróbować samemu, żeby wiedzieć jak ta praca wygląda.

 

EnoPortal: Jeśli Wasze doświadczenie jest takie jak mówicie, to trzeba przyznać, że macie „rękę do kwiatów”, czy w tym przypadku raczej do krzewów. Biorąc pod uwagę, że wino powstaje przede wszystkim w winnicy to świetnie sobie radzicie, bo macie bardzo dobre wina.

Wasze doświadczenia zawodowe są zdecydowanie nie-rolnicze, ale dość inserujące. Czy przydają się Wam one w prowadzeniu biznesu winiarskiego?

MR: Oczywiście, że tak. Szczerze mówiąc są w pewnym sensie kluczowe. Może to nie będzie romantyczne co teraz powiem, ale nasze przedsięwzięcie to, tak jak sama na wcześniej skomplementowałaś, dokładnie przemyślany koncept. To jest od początku komercyjnie projektowany, przeanalizowany, rozłożony na czynniki pierwsze projekt. Całą wiedzę dotyczącą tego jak go przygotować, jak go zaplanować, jak przeprowadzić, jak nim zarządzać administracyjnie i z każdej innej perspektywy mamy właśnie z poprzednich doświadczeń. Bez tej wiedzy, absolutnie, w życiu byśmy się na ten projekt nie porwali. Prowadząc takie przedsiębiorstwo – bo tak trzeba to nazwać, nie można się uczyć zarządzania biznesem i jednocześnie bycia winogrodnikiem oraz winiarzem. Można się uczyć jednej z tych dwóch rzeczy, ale nie obu na raz. My w tej części biznesowej czujemy się komfortowo dzięki czemu możemy rozwijać się winiarsko.

BR: Tym bardziej, że w tym naszym biznesie, ta część związana z uprawą winorośli i produkcją wina jest niezwykle istotna, zajmuje dużo czasu. Dodatkowo istotnym elementem naszego przedsięwzięcia jest enoturystyka. To co chcemy robić to też jest przyjmowanie gości, przyjmowanie klientów i turystów. Tego też nauczyliśmy się w naszej wcześniejszej pracy – patrzenie od strony konsumenta, jego potrzeb, jego zainteresowań. Dlatego my nie robimy takich win, jakie wyłącznie nam smakują, ani takich którymi możemy wygrywać na konkursach winiarskich. Rozumiemy to, że nasi klienci, konsumenci, którzy będą tutaj do nas przychodzić lubią wina lekkie, przyjemne, takie przy których można posiedzieć w ciepły, letni wieczór.

MR: To co powiedziała Bogusia to jest właśnie ewidentnie nawyk, który wynosimy z naszego doświadczenia zawodowego. Tam zajmowaliśmy się całe życie klientem, konsumentem i jego potrzebami. Projektowanie produktu rozpoczyna się nie od tego co mi wyjdzie w winnicy i… jakoś to będzie, ale zaczyna się od dokładnego zrozumienia potrzeb konsumenta, jego oczekiwań. Powstaje konkretny koncept i dopiero wtedy zaczynamy projektować wino, które mogłoby podążać za tym konceptem. To nie jest winiarskie doświadczenie. To jest doświadczenie komercyjne. Postawiliśmy naszych gość, konsumentów w centrum uwagi i wszystko co robimy, robimy po to, żeby oni mogli z nami tutaj być, żebyśmy mogli się z nimi podzielić i żeby móc zapewnić mi chwile, które potem będzie można wspominać.

 

EnoPortal: Skonstruowanie biznesu i zarządzanie nim może i nie jest romantyczne, jak powiedziałeś, ale koncentrując się na potrzebach klienta możecie z powodzeniem sprawić, że jego doznania będą jak najbardziej romantyczne. Winiarstwo jest jednym z niewielu biznesów, którym nie tylko można, ale wręcz trzeba łączyć rozwagę z romantyzmem – tylko rozważna droga do stworzenia dobrego produktu daje mu możliwość romantycznego oddziaływania na konsumenta, zwłaszcza w okolicznościach jakie chcecie u siebie stworzyć.

MR: To prawda. Tutaj należy też podkreślić, że cała romantyczna część przedsięwzięcia to domena Bogusi, która jest mniej techniczna ode mnie. Tak też dzielimy się rolami w naszych działaniach. Tak by każdy był skoncentrowany na swoich silnych stronach i robił to co potrafi najlepiej.

 

EnoPortal: Uprzedziłeś moje pytanie o podział ról. Ale skoro już wiemy, że jest rozważny i romantyczna to zapytam o coś innego. Jak radzicie sobie we współpracy na co dzień? Na ile jesteście jednomyślni? Co jeśli się w czymś ze sobą nie zgadzacie?

MR: Podzieliliśmy się obowiązkami. Ja zajmuje się winnicą, winiarnią, bardziej techniczną stroną oraz naszą strategią marketingową i komunikacyjną, z tym że w tym temacie mam do współpracy bardzo fajny zespół. Bogusia zajmuje się częścią związaną z gościnnością - przygotowaniem oferty i całą resztą kwestii z tym związanych. Z racji swojej wytrwałości zajmuje się również wyzwaniami administracyjnymi, które mamy. Wiadomo, że w winiarstwie trochę ich jest. W każdym innym biznesie, jeśli ktoś zajmuje się administracyjną stroną przedsięwzięcia to nie jest to raczej nic nadzwyczajnego, ale jeśli ktoś robi to w winiarstwie to znaczy, że jest naprawdę silnym zawodnikiem. (śmiech)

Jeśli chodzi o codzienną współpracę – lubimy się. Lubimy się jako ludzie. Zawsze robiliśmy coś wspólnie. Zawsze podejmowaliśmy nowe, twórcze tematy wspólnie. Lubimy siedzieć, tworzyć, myśleć, wymyślać. Czasami nad ranem, gdy obudzimy się o czwartej, a czasami siedząc do drugiej w nocy (ostatnio przy naszym winie). To jest nasz sposób funkcjonowania. Dzięki niemu tworzymy.

BR: I żeby było jasne, nie zawsze się zgadzamy. Czasami każde z nas ma swoje zdanie i każde z nas z uporem walczy, żeby to jego zdanie przeszło. Po walce zdarza się, że bez rozstrzygnięcia odwracamy się na pięcie i rozchodzimy. Wracamy do tematu później. Ostatecznie ktoś musi ustąpić i przyjąć argumenty drugiej strony.

MR: Nauczyliśmy się twórczo razem funkcjonować. Często patrzymy też na to co się dzieje dookoła, wymieniamy pomysły i krytycznie je omawiamy. Nawet jeśli nie mamy na coś wspólnego poglądu to mamy taką regułę, że następnego dnia do południa załatwiamy temat.

BR: Dzięki temu powstaje dużo ciekawych rzeczy. Jeśli zaczynamy wzajemnie kwestionować swoje pomysły to czasem wpadamy na to, żeby coś zrobić jeszcze inaczej. Dzięki konfliktom czasami powstają nowe rozwiązania.

MR: Piękne różnienie się i wymiana poglądów mają ogromne znaczenie.

 

 

EnoPortal: Skoro zbliżyliśmy się nieco do tematu Waszych charakterów z kolejnym pytaniem pójdę jeszcze dalej. Chcecie stworzyć swego rodzaju winnicę otwartą, cały czas pełną gości, z częstymi i różnorakimi imprezami, czy takie podejście do enoturystyki wynika z waszej natury, czy jest wymyślone tylko na potrzeby realizacji waszego przedsięwzięcia? Czy w życiu prywatnym jesteście gościnni i towarzyscy?

BR: Praca w korporacjach pochłania bardzo dużo czasu, więc brakuje go na kontakty towarzyskie. Nie byliśmy w stanie prowadzić otwartego domu. Jesteśmy osobami otwartymi. Lubimy ludzi. Zawsze lubiliśmy podróżować, wyjeżdżać, spotykać się. Teraz przyjmując u siebie gości, enoturystów będziemy się bardzo dobrze realizować.

MR: Uzupełniając dodam, że nasza winiarnia i teren przeznaczony dla gości wokół niej, mimo wszystko jest w innym miejscu, niż będzie nasz prywatny dom który planujemy zbudować. Mimo, że jesteśmy otwarci i uwielbiamy ludzi, to bardzo lubimy naszą rodzinę, cenimy sobie prywatność i dla własnej higieny psychicznej potrzebujemy mieć moment, kiedy przynajmniej na chwilę zamkniemy drzwi i będziemy mogli odpocząć.

 

EnoPortal: To kwestia, która często przewija się w rozmowach z winiarzami. Wielu z nich nie zastanowiło się nad tym i nie wydzieliło sobie strefy prywatnej, tylko dla siebie i przyjmując gości, enoturystów zdarza im się tego bardzo żałować. Nawet największe dusze towarzystwa i najbardziej towarzyscy winiarze czasem mają dość i marzą o chwili tylko dla siebie.

Ustaliliśmy, że w winiarstwie pięknie łączy się rozwaga i romantyzm, jak łączy się nowoczesność i tradycja? Miałam przyjemność zobaczyć zaplecze waszego przedsięwzięcia, w tym przetwórnie – absolutna nowoczesność i profesjonalizm. W przekazie medialnym podkreślacie z kolei łączność z tradycją, jaki macie na to plan?

MR: Dziękuję Ci za to pytanie, które jednocześnie jest obserwacją, z którą też się zgadzamy. W naszym koncepcie na pewno chcemy łączyć nowoczesność i tradycję, a nasz koncept nie jest ani na dziś, ani na pierwszy rocznik, ale na dłużej. Naszą tradycję będziemy dopiero budować. W miarę tego jak nasza winnica będzie się rozwijać, będą się rozwijać nasze krzewy, my również będziemy dojrzewać jako winiarze. Żeby stworzyć własną tradycję musi trochę czasu upłynąć.

To pierwsze rozumienie tradycji. Drugie to tradycja związana z miejscem, w którym jesteśmy. Bardzo lubimy to miejsce. Zarówno w architekturze, jak i we wszystkim co robimy nawiązujemy do Kazimierza. To magiczne miasto, jego kulturę, ludzi, wszystko co z Kazimierzem związane uwielbiamy i chcemy się w to wpisać. Naszą opowieść i naszą markę zaprojektowaliśmy tak by móc zostać bardzo lokalną winnicą.

 

EnoPortal: Wspominasz o opowieści i marce, więc zapytam o wasz wizerunek i działania marketingowe. Patrząc na przykład na Wasze media społecznościowe nie można nie odnieść wrażenia, że wszystko jest przygotowane i dopracowane bardzo profesjonalnie. Opowiedzcie proszę o tym coś więcej.

MR: Jest to wynik zaplanowanego działania. Bardzo długo zastanawialiśmy się gdzie ulokować nasze przedsięwzięcie. W związku z tym, że miało być ono mocno nastawione na enoturystykę Kazimierz był idealny. Łączą się tutaj bardzo dobre warunki winiarskie i miejsce turystyczne, do którego przyjeżdża co roku milion ludzi. Będąc dosłownie trzy czy cztery kilometry od centrum miasta, konsekwentnie chcieliśmy, żeby nasze marki nawiązywały do Kazimierza. Potem wybraliśmy sposób w jaki wyegzekwujemy ten pomysł.

Mocną stroną naszej prezentacji są piękne zdjęcia. Mieliśmy bardzo dużo szczęścia, że spotkaliśmy Kamilę Mazurkiewicz – Osiak, która jest utalentowanym artystą fotografikiem, która robi te zdjęcia z pasji. Kamila angażuje się w różne ruchy artystyczne na Lubelszczyźnie, współpracuje nawet z NASA i dla nich też robi zdjęcia – jest fascynatką i absolutnym guru nocnej fotografii kosmicznej. Do tego mamy bardzo wdzięczny fotograficznie teren; dolina Wisły, wąwozy, lessowe gleby, skały wapienne, Kazimierz, zamki, architektura, mgły o piątej nad ranem…

Podsumowując: zamierzony wybór miejsca, zamierzony kierunek strategii komunikacyjnej i wizerunku, dużo szczęścia w związku ze współpracą z Kamilą i oczywiście piękno regionu.

 

 

EnoPortal: A co lubicie w Kazimierzu najbardziej?

BR: My od wielu, wielu lat przyjeżdżaliśmy do Kazimierza na weekendy, jednodniowe wypady. W Kazimierzu wzięliśmy również ślub. Wiadomo, że możemy powiedzieć: Wisła, baszta, zamek, wąwozy… Dla mnie największy urok Kazimierza tkwi w jego klimacie, kulturze i w sztuce. Kazimierz jest takim miastem, w którym na każdym rogu są galerie, na każdym kroku są muzea. Mnie najbardziej ujmuje kulturą i sztuką, która też bardzo dobrze łączy się z winem.

MR: Jest też jedna rzecz, która jest mniej oczywista. Kazimierz to nie tylko samo miasto, to również wyjątkowa przyroda. Wystarczy odejść kilometr od Rynku i już jesteśmy w pięknych wąwozach. To jest jeszcze w miarę znane, ale Kazimierz to również łąki, sady, plantacje malin, plantacje truskawek, plantacje porzeczek oraz plantacje chmielu. Bardzo chcielibyśmy zachęcić turystów do zwiedzania terenów wokół Kazimierza, żeby każdy miał okazję powąchać jak pachnie łąka w czerwcu, kiedy się przechodzi obok plantacji czerwonej porzeczki – to jest niewyobrażalne. Również w naszej ofercie będziemy mieć specjalne elementy, które pozwolą się nam tym podzielić z naszymi gośćmi.

 

EnoPortal: Opowiadacie o Waszej winnicy nie tylko w kontekście Kazimierza, ale również w kontekście całego regionu. Jak wyobrażacie sobie rozwój tego regionu turystycznie i winiarsko?

BR: Obserwujemy to co się dzieje odkąd tu jesteśmy - od trzech lat. Po tej stronie Wisły, czyli od strony Kazimierza powstają nowe winnice, w miarę duże - niedaleko od nas powstała sześciohektarowa winnica, kawałek dalej piętnastohektarowa. My jesteśmy wielkimi orędownikami współpracy między winiarzami i tworzenia szlaków, wymieniania się doświadczeniami, robienia degustacji win z różnych winnic – nie tylko ze swojej. Mamy w regionie nie tylko duże winnice, ale również małe klimatyczne, które też są warte uwagi. Do tego mamy tutaj dużo produktów lokalnych, specjałów, których wytwórcy również mogliby znaleźć się na jednym szlaku z winnicami. Bardzo chcielibyśmy, żeby wzorem innych regionów tutaj taki projekt powstał.

MR: Chcielibyśmy także, żeby nasz region zyskał swoją tożsamość, która będzie go wyraźnie identyfikować. Nie wiem czy wielu polskich enoturystów wymieniłoby nasz region jako czołowy. Bardzo chcielibyśmy, żeby turyści wiedzieli, że jesteśmy tutaj super-winiarscy. To się samo nie zrobi. Do tego potrzebna jest współpraca miedzy winiarzami. Ona oczywiście istnieje, ale myślę że moglibyśmy zrobić jeszcze więcej. Jeśli będziemy działać tak jak nasi koledzy z dolnośląskiego Stowarzyszenia, podkarpackiego Stowarzyszenia, czy nasi sąsiedzi z Sandomierza mamy szansę pójść drogą, która wyznaczy nową jakość, nada tożsamość naszemu regionowi i opisze w jakiś sposób, który nie jest oczywisty.

Nasze Stowarzyszenie i jego Prezes Jerzy Zdrzałka, prowadzi prace i lobbuje na rzecz powstania tutaj apelacji. Nie jest to proste, ale determinacji nie brakuje. Prawdopodobnie kiedyś się uda, ale myślę, że średnioterminowo wszyscy powinniśmy się skupić na budowaniu wizerunku Małopolskiemu Przełomowi Wisły jako unikalnego regionu winiarskiego. To może być wiodący motyw rozwoju turystyki w regionie Kazimierza i Janowca.

 

 

EnoPortal: To jest bardzo dobry plan. Wasz region ma wiele atutów, których niektóre regiony nie posiadają; jesteście regionem stosunkowo niewielkim – niewielkie odległości między winnicami ułatwiają odwiedzanie, jesteście też regionem bardzo spójnym siedliskowo i w przyszłości ta spójność może mieć odzwierciedlenie w stylistyce win. Do tego wszystkiego już teraz przyjeżdża tutaj wielu turystów, więc wystarczy tylko zwrócić ich uwagę na przyjemności enoturystyki.

MR: My jako nowi winiarze bardzo chcemy wspierać nasze Stowarzyszenie i współpracować z naszymi kolegami, żeby taką wizję urzeczywistnić. Bardzo chcemy naszymi doświadczeniami pomóc regionowi. Widzimy również potrzebę szerszej współpracy z innymi ludźmi z branży – tymi którzy znają się na winach, na enoturystyce i innych zagadnieniach, z osobami takimi jak Ty - Kasiu, Maciek Nowicki, Mariusz Kapczyński czy inni doświadczeni winiarze Polscy, ale też nie polscy. Jest dużo rzeczy, które można zrobić, musielibyśmy tylko umówić się, że chcemy.

 

EnoPortal: Zdecydowanie tak. Winiarstwo nie jest sportem indywidualnym. Enoturystów interesują gotowe, dopracowane pomysły, skumulowane atrakcje, regiony, szlaki. Poza tym grupa – region może więcej niż pojedyncza winnica.

Na koniec wróćmy raz jeszcze do win. Jakie są Wasze ulubione wina? Co lubicie pić?

BR: W tej chwili pijemy głównie swoje wina (śmiech), przede wszystkim  dlatego, że jesteśmy na końcowym etapie produkcji rocznika, co wymaga permanentnej degustacji i kontroli, ale nie czynimy tego bez przyjemności. To bardzo wiele nas uczy, bo wino na różnych etapach swojego dojrzewania i harmonizowania się różnie smakuje. Generalnie ja standardowo zimą lubię bardziej wina czerwone, a latem białe – rześkie i przyjemnie schłodzone. Pijemy wina wytrawne, mimo że wyprodukowaliśmy również wina z cukrem resztkowym to naszych prywatnych preferencji nie planujemy zmieniać.

MR: Wina łączymy z okazją, tak żeby podkreślić albo uzupełnić nastój. Ja najbardziej lubię wina czerwone. Z białymi mam trochę mniej doświadczenia. Odkryłem je dopiero, kiedy zacząłem wchodzić w polskie winiarstwo. Jestem maniakiem rieslinga. Uwielbiam jego kwasowość, uwielbiam jego naftowość. Lubię też repertuar austriackich winnic, szczególnie grüner veltlinera. No i jak wielu ludzi lubię sauvignon blanc, bo kto go nie lubi. Wina czerwone podzieliłbym na dwie grupy: jedna to wina z południa – czerwone, fajne Sycylijskie, w tym nero d'avola, które uwielbiam i z winnicy Cantina Bianca wino ze szczepu Perricone o nazwie Resilence, druga grupa to wina z bliższych na terytoriów – bardzo lubię zweigelta w czystej formie owocowej, bez dodatków (im więcej owocu tym lepiej) i bardzo lubię wina taniczne, czyli klasyczne cabernet, które pięknie ściąga w ustach i pasuje do mięsa (które też bardzo lubię).

 

EnoPortal: Dobre wino dobrze smakuje solo, ale przyjemnie jest również połączyć je z jedzeniem, najlepiej lokalnym, świeżym i zacnej jakość. Ja już wiem, a wasi goście będą się o tym stopniowo dowiadywać i przekonywać, że planujecie częstować u siebie nie tylko waszymi winami, ale również lokalnymi przysmakami. Jakie są wasze ulubione, sprawdzone połączenia kulinarno–winne?

BR: Do naszych win lubimy kaczkę i gęsi, które są tutaj w regionie serwowane. Nie ma w okolicy za dużo dziczyzny, nie je się baraniny, ale mamy np. świnię puławską. I tutaj jeszcze nie wiemy, nie sprawdziliśmy, które z naszych win będzie do tej świni pasowało. Może to nie brzmi światowo, ale do naszych białych win świetnie pasują pierogi przygotowywane przez nasze lokalne koła gospodyń wiejskich. W tym regionie popularne są też tzw. cebulorze, które dobrze będą komponować się z wytrawną bielą, szczególnie z Johanniterem.

MR: Do tego łączenia chcemy też podejść profesjonalnie. Nawiązaliśmy współpracę z Agnieszką Filiks, która jest znanym i rozpoznawanym szefem kuchni i guru od lokalnych produktów. To kolejny przykład szczęścia w spotykaniu ludzi. Wpadliśmy kiedyś na siebie, zaczęliśmy rozmawiać i okazało się, że my potrzebujemy fajnego szefa, a ona poszukuje winiarzy. Będziemy łączyć jej kuchnię i produkty z naszymi winami. Mogę tylko powiedzieć, że mieliśmy test wątróbek gęsich z musem z jabłek z Wilkowa połączonych z zweigeltem, co wcale nie jest połączeniem oczywistym i wyszło sensacyjnie, działało idealnie.

Bardzo chcemy pójść w taką stronę i zrobić to dobrze.

BR: W Opolu Lubelskim są stawy z hodowlą pstrąga, jesiotra, karpia- Gospodarstwo Rybackie ‘Pustelnia’. Super-świeże ryby to też jest jedna z rzeczy, które będziemy chcieli oferować. Tym bardziej, że jest to jedna z najlepszych hodowli w Polsce.

MR: No i szarlotka z jabłek zebranych tutaj, zaraz za wąwozem z naszą Esterką. To też jest przetestowane – rewelacja.

 

EnoPortal: Ślinianki zaczynają pracować… Ja od razu poproszę o rezerwację na wszystko co będzie z karpiem – moja ukochana ryba, uważam, że bardzo niedoceniana kulinarnie. Mam już nawet typy, które z Waszych win z różnymi formami tego karpia bym wypiła.

Taki smakowity akcent będzie świetnym zakończeniem naszej rozmowy. Bardzo Wam dziękuję. Na koniec proszę Was jeszcze, żebyście opowiedzieli co zaplanowaliście dla swoich gości na nadchodzący sezon i zaprosili do siebie.

MR: Przede wszystkim, chcemy zaprosić wszystkich nie tylko na fajne wino, ale do tego żeby spędzili tutaj czas z nami i z innymi miłośnikami wina. Przygotowaliśmy bogaty kalendarz imprez na cały sezon. Chcemy mieć regularne, weekendowe eventy. Będziemy organizować koncerty ciekawych artystów, będziemy mieć kino plenerowe, będziemy organizować pokazy tańca i inny artystyczne wydarzenia. Przygotowaliśmy do tego scenę. Mamy odpowiednio ukształtowany teren, który tworzy rodzaj amfiteatru. To samo ukształtowanie tereny powoduje, że główny plac winnicy znajduje się na wysokości koron drzew, więc jest miło, słonecznie i przewiewnie – idealnie, żeby spędzać u nas czas latem. Oprócz wydarzeń artystycznych i kulturalnych, będzie również dużo warsztatów i szkoleń. Chcemy, żeby była to również edukacja i popularyzowanie kultury wina, a szczególnie polskiego winiarstwa. Ze względu na artystyczny charakter Kazimierza, o którym wspomniała już Bogusia, chcemy organizować wernisaże i wystawy. Rozmawiamy z Kazimierskim Ośrodkiem Kultury, Promocji i Turystyki, z którym łączy nas wiele tematów i mamy nadzieję, że uda nam się dużo fajnych rzeczy razem zorganizować. Wystarczy nas śledzić na Facebooku, gdzie o wszystkim będziemy komunikować z wyprzedzeniem, tak żeby można sobie było wygodnie zaplanować wizytę u nas.

Zapraszamy!

 

Zdjęcia autorstwa Kamili Mazurkiewicz – Osiak, dzięki uprzejmości Winnicy Kzimierskie Wzgórza.