.
aktualnosc obraz

DOM CHARBIELIN - pojutrze zaczyna się dziś.

12 grudnia 2022 09:12

Wino ma przewagę - jest nią ładunek emocjonalny, który ze sobą niesie. To nie jest wyłącznie biznes. Oczywiście skupiamy się na stronie ekonomicznej, ale jest w tym wszystkim element romantyzmu; tutaj, w tym naszym miejscu, z tymi wszystkimi ludźmi, którzy są naprawdę, szczerze zaangażowani. To zdecydowanie coś więcej niż tylko biznes.



 

Napisać, że idzie nowe to nic nie napisać. Dom Charbielin to duże, jak na polskie realia, przedsięwzięcie. Bardzo dobrze przemyślane i zaplanowane. Najwyższy czas poznać je trochę lepiej. Zapraszam do lektury wywiadu z charbielińskim zespołem.

 

EnoPortal (Katarzyna Korzeń): Przez pierwsze lata realizacji Waszego przedsięwzięcia pozostawaliście w medialnym ukryciu. Dlaczego?

MW (Marian Wiktorski): To było przemyślane działanie. Tak duże przedsięwzięcie jakim jest Winnica Charbielin – 27 ha, posadzone w ciągu 2 lat, wymaga zbudowania i określenia właściwej strategii komunikacji. Na to potrzeba czasu. Od momentu pierwszych nasadzeń, prawie trzy lata temu cały czas poznajemy możliwości naszego siedliska i charakter naszych roślin. Żeby mówić o sobie trzeba się dobrze poznać. Musieliśmy ustalić jak chcemy się pokazywać, co jest dla nas ważne i przekonać się jak się w tym wszystkim czujemy. Pierwszy raz jest tylko jeden raz. Komunikacja z konsumentem i rynkiem to jedna z najważniejszych rzeczy, żeby się do niej dobrze przygotować potrzebowaliśmy czasu.

 

EnoPortal: Kiedy i skąd wziął się pomysł założenia winnicy?

MW: Pomysł winnicy zrodził się w głowie Jarka (Jarosław Grocholski) już kilka lat temu. Według pierwotnego planu, miał zostać nasadzony eksperymentalnie jeden hektar winorośli. Koniec końców po wielu długich rozmowach i burzliwych dyskusjach wszystkich zaangażowanych w to przedsięwzięcie osób, zasadzonych zostało 27 hektarów. Każdy z nas ma zamiłowanie do roli – do wszystkiego co rośnie z ziemi. Doświadczenie rolnicze, przede wszystkim Jarka i Stanisława (Stanisław Grocholski) też ma ogromne znaczenie.

TKw (Tomasz Kwinta): Jesteśmy z tej ziemi. Całe to przedsięwzięcie wywodzi się stąd. Tu jest nasze serce. Wcześniej naszym życiem było rolnictwo. Stanisław i Jarosław od 30 lat kierują wspólnie dużym i bardzo nowoczesnym przedsiębiorstwem rolnym „Arenda”. Ta nowoczesność nie tyczy się wyłącznie używanych sprzętów. Tyczy się również agrokultury, wszystkich jej aspektów. Mamy więc bardzo dobre zaplecze i świetnych pracowników. Znamy dobrze potencjał naszej ziemi, bo uprawiamy ją od wielu lat. Pomysł na winnicę zaczął się od jednego hektara, ale szybko się rozrósł. Teraz, naszą przyszłość wiążemy z winiarstwem. Jest to konsekwencją zmian gospodarczych w rolnictwie. Lubimy robić rzeczy nowe. Do każdej podchodzimy profesjonalnie i innowacyjnie – w najlepszy, możliwy sposób. Winnica to dla nas idealne wyzwanie. Z jednej strony zależy od jakości owocu pracy rąk i pochodzi z ziemi, a z drugiej wymaga nowoczesnego zaplecza w przetwórni oraz wiedzy i umiejętności.

No i jest jeszcze to coś… wino ma przewagę - jest nią ładunek emocjonalny, który ze sobą niesie. To nie jest wyłącznie biznes. Oczywiście skupiamy się na stronie ekonomicznej, ale jest w tym wszystkim element romantyzmu; tutaj, w tym naszym miejscu, z tymi wszystkimi ludźmi, którzy są naprawdę, szczerze zaangażowani. To zdecydowanie coś więcej niż tylko biznes.

MW: Wino łączy ludzi i nie jest to tylko frazes, tak naprawdę jest. Jeśli do tego dołożymy pierwiastek wiedzy, pierwiastek doświadczenia, umiejętności i wspólnej pracy to czego chcieć więcej? Jeśli ludziom się dobrze ze sobą pracuje to muszą odnieść sukces. Do tego, jeśli realizują swoje marzenia, to przeważnie, gdy nawet nie zwracają uwagi na kwestie ekonomiczne to one i tak dobrze się rozwijają.

TKw: Obserwując polskie winiarstwo, przez te ostatnie trzy lata, rozmawiając z winiarzami i poznając różne winnice, muszę przyznać, że ten pierwiastek romantyczny jest często myślą przewodnią, a nawet siłą napędową uzupełniającą niekiedy nie do końca spinający się biznes. W winiarstwie mamy bardzo dużo zmiennych. Większość osiągamy naszą pracą, ale jest też element ryzyka od nas nie zależnego – jak w rolnictwie. I właśnie wtedy, kiedy wydarza się coś niedobrego, niespodziewanego, niezależnego od nas, to romantyzm pomaga nam przetrwać.

MW: W Polsce podejście do wina jest specyficzne, często jest ono bardzo idealizowane. My, Polacy mamy to w sobie bardzo zakorzenione. Można powiedzieć, że niemal historycznie jesteśmy romantykami. To dobrze, ale musi do tego dojść element rozwagi. Tylko połączenie jednego z drugim jest kluczem do osiągnięcia sukcesu. Najlepszy jest jednak arystotelesowski balans.

 

EnoPortal: Powiedzcie proszę na jakim etapie realizacji jest przedsięwzięcie?

MW: Jesteśmy przed premierą pierwszego rocznika naszych win. Planujemy ją na jesień. Wina jeszcze dojrzewają i nie jesteśmy w stanie z idealną dokładnością określić kiedy będą gotowe. Wiadomo, że w przypadku wina czas jest absolutnie kluczowy. Nie chcemy debiutować z jedną, czy dwiema etykietami. Czekamy aż komplet win z naszego portfolio będzie gotowy.

Cały czas jesteśmy w fazie intensywnego rozwoju. Zarówno w obrębie rosnących już 27 hektarów, jak i potencjalnego powiększenia areału.

Cały czas się uczymy i sprawdzamy co nasze siedlisko i krzewy są w stanie nam dać i co możemy przekazać konsumentowi w naszych winach. Konsultowaliśmy wszystkie elementy winnicy z najlepszymi specjalistami z poszczególnych dziedzin i mamy pewność, że teoretycznie wszystko – krzewy, podkładki, szczepy, sposób uprawy, jest tak jak być powinno. Teraz sprawdzamy na co owoce z naszych krzewów pozwalają w praktyce winifikacyjnej. To zawsze wymaga czasu.

TKw: Realizacja naszego przedsięwzięcia to proces. Można powiedzieć, że zamknęliśmy pierwszy, trzyletni etap; nasadzenia, organizacja uprawy oraz przygotowanie i uruchomienie przetwórni. Teraz będziemy realizować kolejne kroki i wdrażać następne pomysły. Jesteśmy w trakcie przygotowań do wejścia na rynek. Potem dalsze plany, które też nie są już tylko w sferze marzeń. Są konkretnie nakreślone.

MW: Dom Charbielin nie będzie wyłącznie miejscem produkcji wina. Będzie miał rozbudowaną ofertę enoturystyczną. Chcemy, żeby goście do nas przyjeżdżali i przyjemnie spędzali u nas czas. Nie będziemy oferować tylko degustacji i zwiedzania winnicy. Chcemy, żeby wizyta u nas była przeżyciem. Żeby do Domu Charbielin przyjeżdżało się wypoczywać – jak do domu.

TKw: Tutaj faktycznie tworzymy dom. Jak dobrzy gospodarze zapraszamy do nas gości.

 

 

EnoPortal: Wino to ludzie. Opowiedzcie proszę kto tworzy Wasz team. Dlaczego kluczem do realizacji takiego przedsięwzięcia jak Wasze jest współpraca?

MW: Jesteśmy spółdzielnią kilku osób, ale trzon naszego zespołu tworzą współwłaściciele Stanisław Grocholski, Jarosław Grocholski i Tomasz Kwinta. W naszym zespole są również Tomek Kasicki, który jest naszym głównym winogrodnikiem, Przemek Grocholski który jest agronomem i prawą ręką Tomka, Mateusz Grocholski, który jest naszym enologiem, Ola Grocholska która wspiera Mateusza, Dariusz Kotowski oraz moja skromna osoba jako dyrektor handlowy.

TKw: Mamy dość specyficzną filozofię budowania zespołu – uważamy go za podstawę przedsięwzięcia. W związku z tym, że my ze Stanisławem i Jarosławem nie mamy specjalistycznych kompetencji winogrodniczych ani enologicznych zdecydowaliśmy się poszukać wsparcia, które dostajemy ze strony Tomka (Tomasz Kasicki) i Agnieszki (Agnieszka Wyrobek – Rousseau) oraz Mariana (Marian Wiktorski), który dołączył do zespołu ze względu na swoje kompetencje w budowaniu marki.

Nasi seniorzy są bezcennym zapleczem wiedzy, doświadczenia i organizacji tego miejsca. Ja mam kompetencje i doświadczenie biznesowe. Każdy z nas wnosi coś do tego przedsięwzięcia i razem bardzo dobrze się uzupełniamy.

MW: Właśnie w zespole tkwi siła naszego przedsięwzięcia. Na koniec dnia – często dosłownie, siadamy przy stole i omawiamy sprawy. Każdy z nas swoją działkę. A potem wymieniamy się uwagami. Upraszczając: ja określam stan rynku i stwierdzam, że potrzebuję określonego rodzaju i charakteru wina – składam „zapotrzebowanie” do Mateusza (Mateusz Grocholski) i Oli, Mateusz potwierdza, czy da się to zrobić i składa „zapotrzebowanie” do Tomka i Przemka, na określone parametry owoców. Praca każdego z nas solo byłaby praktycznie nic nie warta bez pracy reszty.

 

EnoPortal: A co się dzieje, kiedy macie różne zdania na jakiś temat?

TKw: Wino wyrównuje emocje. Zwłaszcza dobre. Najlepiej nasze (śmiech). Na szczęście jesteśmy na takim poziomie wzajemnych relacji, że przy tym naszym stole można porozmawiać o wszystkim. Każdy z nas ma możliwość wyrazić swoją opinię, z czymś się zgodzić, albo nie zgodzić. I to też jest siła tego układu. Dyskutujemy. Wymieniamy argumenty. Szczerze mówiąc, jakkolwiek niewiarygodne może to się wydać, nie mieliśmy jeszcze do tej pory żadnej drastycznej różnicy zdań. A przerobiliśmy już kilka naprawdę ważnych tematów. Zazwyczaj wygląda to tak, że jeśli trzeba podjąć poważną decyzję dotyczącą części za którą odpowiedzialna jest dana osoba, np. kwestie uprawy. Tomek mówi nam jakie są opcje i jakie są wady i zalety każdej z nich. Wybiera i podejmuje decyzję będąc świadomym ryzyka i odpowiedzialności. Wszyscy jesteśmy świadomi co się dzieje i podejmujemy ryzyko wspólnie, czyli jeśli zdarzy się jakieś niepowodzenie to stawiamy mu czoła razem, a jeśli coś zakończy się sukcesem to tym sukcesem wspólnie się cieszymy.

 

EnoPortal: Miałam przyjemność kilkukrotnie u Was gościć i trochę Was poznać. Mimo, że przedsięwzięcie jest bardzo profesjonalnie zaplanowane i realizowane to czuje się tutaj dużo dobrej energii – domową atmosferę i bardzo serdeczne stosunki między członkami zespołu. Co takiego nadzwyczajnego jest w Charbielinie?

TKs (Tomasz Kasicki): Ten stół.

TKw: Tak. Dokładnie tak. W każdym domu jest jakiś punkt centralny. Tutaj, w nas tym punktem faktycznie jest ten stół. Nie spotykamy się tylko w bezdusznych okolicznościach biura. Mamy najlepszego kucharza wśród winogrodników – Tomka Kasickiego, który gotuje nam takie rzeczy, że to będzie kiedyś materiał na książkę. To powoduje swoistą rodzinność naszych spotkań. My tutaj nie przyjeżdżamy tylko do pracy. Przyjeżdżamy do siebie – do domu.

MW: Dwa słowa klucze: spółdzielnia i ten stół. My jesteśmy gościnnymi ekstrawertykami… Nie tylko my się tutaj dobrze czujemy. Przyjeżdżasz Ty, odwiedza nas coraz więcej gości. Wszystkich zapraszamy do tego naszego stołu. Chcemy być dostępni i otwarci. Pytanie tylko, czy Tomek da radę nagotować dla wszystkich (śmiech).

TKw: Ja bym chciał jeszcze odczarować słowo „spółdzielnia”. Ono budzi złe skojarzenia, zwłaszcza w kontekście poprzedniego ustroju. Takie… kołchoźnicze. A to zupełnie nie to. Nas interesuje taki włoski, austriacki, francuski sposób myślenia oparty na współdziałaniu. Ta nasza spółdzielnia to bardziej „współdzielnia” .

 

EnoPortal: Znam dobrze wiele polskich przedsięwzięć winiarskich. Również te bardzo nowoczesne i wizjonerskie. Muszę przyznać, że Wasze pod wieloma względami jest wyjątkowe. Kiedyś w rozmowie z Marianem zażartowałam, że Wasze podejście do wielu kwestii wyprzedza polskie realia o co najmniej kilka lat. Uważam, że trochę tak jest. Czy warto dziś nieco więcej zainwestować, żeby jutro być tam, gdzie pozostali dotrą dopiero pojutrze?

TKw: Nie oglądamy się na resztę. Stawiamy swoje cele i działamy we własnym tempie. Realizujemy wszystko od początku w sposób bardzo przemyślany. Metodycznie i planowo. Przy tej skali przedsięwzięcia błędy są kosztowne i ograniczają szanse rozwoju.

Absolutnie nie chcemy konkurować z polskimi winiarzami. Wszyscy polscy producenci powinni się wspierać. Naszą konkurencją są setki etykiet włoskich, hiszpańskich, francuskich i innych zagranicznych. Są też konkurencją w dobrym znaczeniu tego słowa, bo wiele możemy się od nich nauczyć, ale naszym celem powinno być to, żeby kiedyś znaleźć się na ich miejscu, na półce.

MW: Chcemy zbudować kategorię „polskie wino” w szeroko pojętym handlu. Tak na dobrą sprawę, ona teraz jeszcze w ogóle nie istnieje. Możemy ten szlak przecierać, ale nie wytyczymy go sami. Potrzebujemy do tego współdziałania innych producentów.

Wracając do sedna pytania, tak, warto inwestować. Przewaga technologiczna pozwala na większą elastyczność w procesie tworzenia wina. Możemy szybciej i lepiej reagować na to co się dzieje w winnicy. Możemy też lepiej dostosowywać się do potrzeb rynku. Własne laboratorium, odpowiednia prasa, kombajn, czy indywidualnie zaprojektowana linia do butelkowania to ogrom komfortu i sprawność pracy, który przekłada się zarówno na jakość wina jak i na ekonomię jego produkcji. Inwestycja zwraca się z czasem. Trzeba też pamiętać, że zazwyczaj błędy kosztują najwięcej, a dobre przygotowanie technologiczne pozwala ich unikać.

Będziemy mieć zróżnicowaną ofertę. Już na etapie uprawy dzielimy nasze krzewy, na bardzo mało obciążone, „dopieszczane” ręcznie, których owoce pozwolą na zrobienie z nich win najwyższej jakości, oddających to co najlepsze w naszym terroir oraz na te, które uprawiamy mniejszym nakładem pracy, dzięki technologii właśnie. Z nich będziemy w stanie stworzyć wina, które będą dostępne w niższej cenie.

 

 

EnoPortal: Od początku zdecydowaliście się na uprawę ekologiczną. Również winifikacja jest ekologiczna. Dlaczego? Czy to trudniejsza ścieżka? Czy warto?

TKs: To faktycznie jest spore wyzwanie. W tym regionie mamy dużą presję chorób winorośli. Taka uprawa wymaga zupełnie innego podejścia i nieco więcej pracy, ale dzięki temu, że jesteśmy świetnie wyposażeni sprzętowo i mamy dobrych pracowników, podejmujemy to wyzwanie dość sprawnie. Najważniejsze to nauczyć się rozumieć pewne procesy i rozwój chorób. Trzeba przestawić się z konwencjonalnego myślenia, że nawet jeśli jakaś choroba się pojawi, to w początkowym stadium, bez problemu zwalczymy ją dobrym środkiem ochronnym. W ekologii musimy przede wszystkim zapobiegać pojawieniu się choroby.

Efekty mamy bardzo dobre. Krzewy świetnie sobie radzą, zarówno PIWI jak i nieco bardziej wrażliwe „vinifery”. W uprawie ekologicznej najważniejsze jest robienie wszystkiego  dokładnie wtedy, kiedy powinno być zrobione. Zdarza mi się w różnych projektach obserwować, delikatnie mówiąc luźne podejście do terminowości zabiegów, no i wtedy niestety pojawiają się problemy i choroby. Tutaj robimy wszystko uważnie, dokładnie i terminowo. Żadne problemy jeszcze się nam nie przydarzyły. Nawet tak trudnej jesieni, jak zeszłoroczna nasze krzewy były zdrowe i zebraliśmy owoce o bardzo dobrych parametrach.

Na pewno warto. W tym naszym zanieczyszczonym na wielu poziomach i na wiele sposobów świecie, tam gdzie się da trzeba robić rzeczy na tyle naturalnie, na ile to możliwe.

Wiele lat temu zajmowałem się ekologicznym sadownictwem. W sadownictwie wtedy to było jeszcze trudniejsze. Wręcz nie miało sensu. Kawałek sadu, na którym wtedy poległem i który został sam sobie – nie jest specjalnie pielęgnowany i nie stosuje się w nim żadnych oprysków, pięknie się zekologizował. Zapanowała tam na tyle trwała równowaga, że drzewa spokojnie rosną i owocują. Właśnie o to chodzi w rolnictwie ekologicznym, żeby nie wyłącznie walczyć z tym co w przyrodzie działa negatywnie na naszą uprawę, ale o to, żeby pomóc ekosystemowi osiągnąć równowagę, w której będzie dobrze funkcjonował.

TKw: Ekologia jest dla nas ważna z wielu względów. Nie tylko dlatego, że chcemy żeby nasze wina były zdrowe i bardzo dobrej jakości, ale również przez wzgląd na naszą ziemię. Chcemy obchodzić się z nią w najlepszy możliwy sposób, żeby móc długo korzystać z jej dobrodziejstw.

MW: Uprawa ekologiczna jest trudniejsza i bardziej wymagająca niż tradycyjna, ale im dłużej to robimy tym łatwiej nam to przychodzi. Tomek, (mając wsparcie Przemka) bardzo dobrze sobie radzi,  a my się od niego uczymy. Myślę, że z każdym kolejnym rocznikiem to wszystko będzie łatwiejsze, to znaczy łatwiej i sprawniej będziemy działać. Tomek dzięki swojemu doświadczeniu ma w winnicy komfort „wchodzę i wiem”. Z racji tego, że nie ma go tutaj na miejscu cały czas reszta zespołu musi się od niego uczyć i nabrać doświadczenia, żeby też potrafiła patrzeć na winnicę tak, żeby widzieć wszystko co ważne.

Ekologiczny sposób uprawy to też wspomniany już wcześniej szacunek do ziemi. Chcemy o nią dbać i użytkować ją możliwie harmonijnie i dla niej bezpiecznie. W szacunku do ziemi jest też szacunek do konsumentów naszego wina. Zarówno w polu, jak i w przetwórni chcemy uprawiać sztukę robienia wina, a nie bezduszną produkcję. Można przecież w trakcie winifikacji pomagać sobie całym szeregiem różnych substancji i dodatków. Tylko po co? Nasze wina powstają w możliwie prosty sposób. Nie idziemy w stronę biodynamiki i win naturalnych, ale to co trafia do kieliszków naszych gości jest wyłącznie efektem działania drożdży i czasu. Dzięki temu, że proces zaczynamy od dobrej jakości owoców nie musimy nadmiernie ingerować w działanie natury podczas powstawania wina.

 

EnoPortal: Kiedy będzie można napić się win z Charbielina?

MW: Debiut planujemy na wrzesień przyszłego roku. Chcemy pokazać od razu komplet naszych etykiet, więc mimo, że niektóre wina będą gotowe wcześniej to poczekamy, aż wszystkie dojrzeją. Dajemy im czas. Nie chcemy się śpieszyć.

 

EnoPortal: Skala Waszego przedsięwzięcia jest spora. Będziecie produkować dużo wina (jak na polskie realia). Jakie wina będą powstawać w Charbielinie? Czy każdy znajdzie w Waszej ofercie coś dla siebie?

MW: Przygotowujemy wina dla różnych grup odbiorców, zarówno dla doświadczonych konsumentów jak i dla osób rozpoczynających swoją przygodę z winem, czy nawet nie do końca jeszcze do wina przekonanych. Wśród naszych win znajdą się różne style. Nasze etykiety będą też zróżnicowane cenowo. Część win będzie dostępna wyłącznie w sklepach specjalistycznych, ale będą również takie, dla których planujemy szeroką dystrybucję.

Chcemy skupić się na winie białym i być rozpoznawalni jako jego producent. Ponad 80% naszych nasadzeń to winogrona białe. Naszym drugim priorytetem będą wina musujące. Nie zaprezentujemy ich jeszcze w tym roku, bo one potrzebują nieco więcej czasu. Zwłaszcza te, które powstają metodą tradycyjną. Nie ograniczamy się tylko do tej metody. Myślimy również o metodzie Charmata.

Naszym głównym szczepem jest souvignier gris. Daje on wiele możliwości stylistycznych i praktycznie w każdej z nich pozwala stworzyć bardzo dobre wina.

MG (Mateusz Grocholski): Z souvignier gris możemy zrobić zarówno wina bardziej surowe, świeże, rześkie, bardziej owocowe, a możemy też poprowadzić go w kierunku lepszej budowy, przyjemnej cielistości i większej dojrzałości. Można też zrobić z niego bardzo dobre wino musujące, które będzie jednocześnie świeże i eleganckie. Ja najbardziej cenię ten szczep za to, że dobrze oddaje w kieliszku nakład pracy wkładany w winifikację. Bardzo przyjemnie odwdzięcza się za każdy wysiłek.

TKs: Ja nie mogę nie dodać, że souvignier gris jest marzeniem winogrodnika. Jest niezwykle odporny na choroby i bardzo łatwo poddaje się wszystkim zabiegom uprawowym. Jest niemal bezobsługowy. Dobrze dojrzewa, sprawdza się w polskich warunkach.

 

EnoPortal: Dom Charbielin nie będzie tylko miejscem produkcji wina. Przygotowujecie infrastrukturę i ciekawą ofertę dla enoturystów. Co dokładnie planujecie? Dlaczego warto będzie Was odwiedzić?

MW: Naszą ambicją jest rozwijanie Domu Charbielin w oparciu o enoturystykę. No bo co to byłby za Dom, bez gości? Dobry dom to dom otwarty i pełen gości. Chcemy być miejscem, do którego przyjeżdża się pobyć. Wyciszyć i odpocząć. Chcemy też budzić i zaspokajać ciekawość. Będziemy pokazywać naszą winnicę, jak tworzymy nasze wina, jak one dojrzewają. Chcemy mieć otwarte drzwi. Być dla wszystkich. Przystępni i otwarci. W określonych godzinach będzie można do nas przyjechać i zwiedzać winnicę samemu, ze wsparciem nowoczesnych technologii. Będzie można umówić się również na zorganizowane zwiedzanie winnicy i degustację komentowaną.

Dla naszych gości przygotujemy również inne formy spędzania czasu. Jesteśmy w pięknej okolicy Pogórza Opawskiego, wśród wielu atrakcji turystycznych regionu. Oprócz odwiedzenia nas można na przykład wybrać się na Kopę Biskupią, czy do Jarnołtówka Niedaleko przebiega również szlak czarownic.

TKw: Nasza lokalizacja jest bardzo dogodna. Jesteśmy blisko autostrady A4, a dodatkowo mamy dobrą komunikację kolejową krajową oraz mamy blisko kolej czeską. Jesteśmy niedaleko Wrocławia, Gliwic, Katowic i Opola. Jesteśmy też niedaleko głównego szlaku do granicy czeskiej. Chcemy naszą ofertę połączyć z ofertą turystyczną miejsc położonych blisko nas. Tak żeby nasi goście mieli wiele różnych, gotowych opcji spędzania czasu.

Położone nieopodal Charbielina Głuchołazy były kiedyś miejscowością uzdrowiskową. Wodolecznictwo prowadził tam Vincenz Priessnitz, do którego nazwiska pochodzi polskie słowo prysznic. Przyjeżdżali do niego kuracjusze nie tylko z Polski i Niemiec, ale również z innych części Europy. Dziś Głuchołazy powoli zaczynają od nowa wykorzystywać swój potencjał. Bardzo chcielibyśmy wspierać rozwój tego miasta.

 

EnoPortal: Jedną z Waszych ambicji jest, szczególnie dla mnie interesujące, promowanie waszych win w połączeniu z polską kuchnią i produktami regionalnymi. Jakie jeszcze macie inne pomysły na podnoszenie kultury picia polskiego wina? Jak oceniacie aktualną świadomość polskich konsumentów w kwestii polskiego wina? Jak ją zwiększać?

MW: Przede wszystkim chcielibyśmy promować kulturę picia polskiego wina wśród mniej doświadczonych konsumentów. To dość wymagające wyzwanie. Zdecydowanie bardziej jest to maraton, niż sprint. Konieczne jest bycie konsekwentnym. Mieliśmy już w Polsce kilka bardzo fajnych inicjatyw w tym temacie, ale zabrakło im ciągłości i kontynuacji. My chcemy to robić metodycznie i konsekwentnie.

Gdzie najlepiej uczyć się o winie oraz o łączeniu wina z jedzeniem, najlepiej z tym regionalnym? Najlepiej uczyć się w winnicy.

Polski konsument jest coraz bardziej obyty z winem. Pije go coraz więcej i coraz więcej o nim wie. Nie mam tu na myśli specjalistycznej wiedzy sommelierskiej, ale kwestie podstawowe jak choćby specyfika szczepów – na przykład czym różni się pinot od cabernet sauvignon czy chardonnay od sauvignon blanc i od solarisa. Coraz więcej osób wie co lubi, jakiego stylu wina szuka. Wystarczy wyjść naprzeciw temu tworzącemu się trendowi. Podtrzymywać go i rozwijać.

W winnicy mamy wyjątkową okazję pokazania nie tylko wina, ale również procesu jego powstawania, a przez to przybliżania konsumentowi genezy smaków i aromatów. W zależności od potrzeby możemy to robić mniej lub bardziej szczegółowo.

Na całym świecie działa łączenie lokalnych win z lokalnym jedzeniem. Ja nie widzę żadnych powodów, dla których tutejsza lokalna kuchnia nie miałaby iść w parze z naszymi winami.

TKw: Opolszczyzna ma się czym pochwalić. My również chcemy dumnie promować to co w naszym regionie najsmaczniejsze. Lokalność jest dla nas bardzo ważna. My jesteśmy stąd. Chcemy ludzi zapraszać do nas, do naszego domu i częstować ich tym co mamy najlepsze. Na co dzień będziemy to robić my. Będziemy również zapraszać specjalistów i szefów kuchni, żeby pokazywali naszym gościom jeszcze więcej. Wszystko w akompaniamencie naszego wina.

 

 

 

 

Zdjęcia z archiwum Domu Charbielin.